środa, 30 listopada 2016

Hejoł! Dawno mnie tu nie było, więc postanowiłam, że dzisiaj coś napiszę :* Wczoraj napisałam artykuł do gazetki szkolnej odnośnie moich początków w gimnazjum. O dziwo ten tekst się spodobał i będę redaktorką w gazetce. Wiem, to nie jest jakieś wielkie osiągniecie, ale dla mnie to dużo znaczy bo po raz pierwszy zostałam, aż tak pochwalona za coś co sprawiło mi mega dużo radości. Postanowiłam, więc, że dzisiaj dodam jeden z tych tekstów a drugi dodam tak ok. niedzieli :)

Pierwsze dni szkoły
Pierwszego dnia szkoły byłam mocno zdenerwowana. Wiedziałam, że nie będzie lekko zarówno z nauką jak i z nowym otoczeniem. No wiecie, starsi koledzy, bunt te sprawy. Kiedy weszłam wraz z moją przyjaciółką Roksaną do szatni… no właśnie i tu się zaczął pierwszy problem, bo pomyliłyśmy strony i prawie weszłyśmy do szatni 3a. Moja starsza koleżanka w porę zauważyła to i skierowała nas w druga stronę. Gdy już zmieniłyśmy obuwie i miałyśmy udać się na pierwsza lekcję do szatni weszła dziewczynka z naszej klasy. Nie znałam jej, więc postanowiłam, ze przedstawię się. Okazało się, ze ma na imię Gabrysia i od razu złapałyśmy dobry kontakt. Po wejściu na drugie piętro zaskoczyła mnie cisza na korytarzu. W mojej Szkole Podstawowej mięliśmy tylko jeden korytarz na którym byli wszyscy i było bardzo głośno. W końcu zabrzmiał pierwszy dzwonek w tym roku szkolnym. Troszeczkę się zdziwiłam, że dzwonek był dwie minuty przed, ale później zorientowałam się, ze to po to aby wszyscy ustawili się przed klasą. Było to akurat język angielski. Nie była to moja wymarzona lekcja, ponieważ pisaliśmy test sprawdzający nasze umiejętności ze szkoły podstawowej. Test był w miarę łatwy lecz było kilka zadań , które zmuszały do myślenia. Następnym przedmiotem, który mieliśmy w planie lekcji była chemia. Ja tak za bardzo nie przepadałam za chemią, ponieważ gdy moja siostra chodziła do gimnazjum, cały czas się uczyła a ja tak za bardzo się uczyć nie lubię. Lecz gdy weszliśmy do sali pani nas bardzo serdecznie przywitała i wtedy pomyślała „może ta chemia wcale nie jest taka zła”. Reszta lekcji przebiegła równie miło lecz nadszedł polski… Weszliśmy do klasy. Jak to na nasza klasę przystało byliśmy roztrzepani i z wielkim hukiem zaczęliśmy się rozpakowywać. Nagle pani P głośno krzyknęła i od razu zapanowała cisza w klasie. Rozpakowaliśmy się do końca o usiedliśmy na miejscach. Pani spojrzała na nas zabijającym wzrokiem (oczywiście nie chcę urazić naszej Pani) i zamieniła z nami kilka zdań. Na drugiej lekcji było już bardziej śmiesznie. Trochę pożartowaliśmy, pośmialiśmy się i okazało się, że Pani Iwona nie jest taka straszna. Ten dzień był pełen wrażeń i nigdy go nie zapomnę. 


Mam nadzieję, ze spodobał Wam się mój wpis. nie zapominajcie, ze mam gimnastyczna stronkę na fb Gimnastyka moim życiem a rozciąganie mym nałogiem oraz twittera

@Ilovechocola1

 

Miłego dnia wieczoru Wam życzę :*

 

#BlackGirl <3 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz