Hejoł! Jak napisałam na mojej stronce na Facebooku dzisiaj postaram się napisać 'zaległe' posty z soboty i niedzieli ale nie obiecuję. Wiec żeby nie przedłużać zapraszam do czytania! :*
To może zacznijmy od soboty :)
W sobotę wstałam około 8 (taka wiadomość z życia) xD O 15:00 miałam iść do mojej przyjaciółki aby zrobić ulotkę na przyrodę na temat według mnie jest troszeczkę nie konkretny czyli "STOP nielegalnemu handlowi zwierzętami i roślinami egzotycznymi" ale to tylko moje zdanie. Więc tak... miałam iść bo uznałam, ze jest ciepło jest tak super i w ogóle super ciepło. Oczywiście wybiła godzina 14:40 mam wychodzić z domu a tu nagle nie z gruchy nie z pietruchy zaczęło lać, grzmieć i pogoda beznadziejna. W mojej głowie zapaliła się lampka "okej pada to pojadę autobusem". Geniusz Agata zamiast sprawdzić rozkład autobusów na sobotę to sprawdziłam na dni robocze. Zadzwoniłam do Roksany jakieś 3-4 razy bo a to zadzwoniłam o której mam autobus, a to ze źle sprawdziłam autobus no w sumie jedno wielki zamieszanie. Szłam do sklepu w burze i deszcz dwa razy bo moja kochana babcia stwierdziła, że nie ma biletu i poprosiła mnie abym po nie poszła więc nie mogłam odmówić <3. Kiedy szykowałam się już do wyjścia okazało się, że moja mama wróciła z pracy i może mnie podwiesić. i znowu było dzwonienie do Roksany... :P W końcu po zamieszaniu dojechałam do przyjaciółki. Tą nie 'konkretną' ulotkę zrobiłyśmy w półtorej godziny. było całkiem okej (taki mały spojler dostałyśmy 5 ). Kiedy skończyłyśmy uznałam, że czas zadzwonić po mamę aby po mnie przyjechała ale Roksana stwierdziła, że mogę jeszcze troszeczkę posiedzieć i pomóc jej wybrać strój na grilla. Po przymiarkach mama Roksany i powiedziała, że mogą mnie podwiesić do domu i żebym nie dzwoniła po rodziców. Po kolejnych paru minutach mama Roksi znowu przyszła i oznajmiła, że mogą mnie zabrać na grilla ale jeżeli zgodzą się moi rodzice. Ja od razu odmówiła bo uznałam, że nie wypada wpraszać się do kogoś obcego, ale Roksana jak zawsze musiała postawić na swoim.Zabrała mi telefon i zadzwoniła do mojego taty. Mój tata dał tel mamie a ona jak usłyszała głos Roksi to od razu wiedziała co się szykuje. Moja przyjaciółka podczas gonitwy po pokoju ( tak goniłam ją) spytała się czy mogłabym jechać i oczywiście sie zgodziła...
Resztę tej cudownej soboty opisze Wam później. :*
Część I
:* <3