poniedziałek, 6 czerwca 2016

 Hejoł! W końcu doczekaliście się II części mojej bardzo bardzo ciekawej soboty Więc nie przedłużając zaczynajmy!!
Skończyłam na tym, że moja mama się zgodziła abym, pojechała na ten grill. Oczywiście ja ubrałam tylko buty i byłam gotowa, ale co innego moja przyjaciółka Ona musiała iść po telefon, ładowarkę i dopiero się ubrała. Po jakiś 20 minutach wyjechaliśmy z domu. Po drodze stanęliśmy przy sklepie. Mój wybór był prosty oczywiście coś z czekoladą, biedna Roksana zaś musiała sobie wsiąść coś bez czekolady bo ma na nią alergie. Gdy w końcu dojechaliśmy na miejsce przywitali nas miłe małżeństwo. Ja jak to jak byłam spięta jakbym miała patyka w tyłku ale z czasem było coraz lepiej. xD Oczywiście razem z Roksaną poszłyśmy się przejść bo za płotem były i nie wiem jak to zabrzmi, ale wykoszone pola, ale bez warzyw Wiem, że to głupio brzmi, ale tym się nie przejmujcie Potem poszłyśmy na huśtawki i gadałyśmy. Oczywiście snap zawsze i wszędzie i tym razem Roksana nie mogła się obejść. Ja nie mówię, że jestem święta i też z niego troszeczkę "skorzystała". Jak jesteśmy we dwie to nie możne się obejść bez żadnych niespodzianek. Kiedy siedziałyśmy na hamaku a nie powiedziałabym, że to był stabilny hamak nagle Roksana musiała zejść. Kiedy to uczyniła to urządzenie (napisałam tak aby nie powtarzać tego słowa) przechylił się a ja upadłam na jakąś deskę plecami. szczerze to nie bolało, ale za to wyglądało dziwacznie. I nasza druga "wpadka" bo tak to można nazwać. Moja przyjaciółka siedziała na takiej dość dziwnej huśtawce. To wyglądało jak powieszony fotel. A ja zaczęłam ja huśtać i po jakiś paru minutach ona się uparła abym ja weszła a ona mnie pohuśta. W pierwszej chwili jej powiedziałam "ale ty mnie nie uniesiesz" a ona na to "jakoś dam radę" i siadłam. Na początku mnie delikatnie huśtała ale potem tak mnie mocno popchnęła, że razem ze mną i huśtawka podniósł się również ten stelaż na którym została powieszona. Oczywiście my jak się zaczęłyśmy śmiać to się opanować nie mogłyśmy. Po iluś tam kwadransach rodzice Roksany zawołali nas na kiełbasę. Po jedzeniu znowu poszłyśmy się przejść załatwić swoje sprawy i zaczęło się... Przyjechał syn państwa u których byliśmy. Był on w wieku około 7 lat nie wiem. :D Miał on quada i zaczęła się zabawa. Pierwszy wsiadł ten chłopczyk. Drugie wsiadły pani Żaneta i koleżanka Marta. Trzecie siadły znowu Pani Żaneta i mama Roksany i po długich namowach taty Roksany wsiadłyśmy na ten pojazd. Główne słowa, które wypowiedziałyśmy to "nie wiedź w tą furtkę" "zaraz wjadę w ta furtkę" "jezu nie wiem gdzie hamulec" itp. xD Później nic się nie dniało więc.. nie będę Wam naciągała tego posta bo i tak jest długi.


Miłego dnia, wieczoru Wam życzę <3
#BlackGirl :* 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz